|
Polski rolnik powinien dostać większe dopłaty bezpośrednie do
hektara. A polskie regiony mogą liczyć na blisko 80 mld euro z polityki
spjności, czyli o ponad 10 mld więcej niż obecnie. - To dobra
propozycja. Europa potrzebuje większego budżetu niż ten, ktrym
dysponuje dzisiaj - mwi o projekcie budżetu UE na lata 2014-20 prof.
Danuta Hbner
- Projekt Komisji jest całkowicie nierealistyczny! - ogłosił wczoraj
rzecznik brytyjskiego rządu, co jest zapowiedzią ostrej walki, w jaką
przerodzą się negocjacje krajw UE w sprawie ogłoszonego wczoraj
projektu Komisji Europejskiej.
Projekt zakłada, że przyszły budżet
UE wzrośnie o blisko 5 proc. i wyniesie 971,5 mld euro w płatnościach
(1 proc. unijnego PNB) oraz 1025 mld euro w zobowiązaniach. To więcej
kwotowo niż w obecnej perspektywie budżetowej (teraz 926 mld w
płatnościach), choć nie ma wzrostu, jeśli kalkulować nowy budżet jako
odsetek unijnego produktu narodowego brutto (obecnie płatności to 1,05
proc. PNB).
Pięciu płatnikw netto do budżetu UE (Niemcy, Francja, Wlk. Brytania,
Holandia i Finlandia) zażądało w "Liście Pięciu" z grudnia 2005 r., by
nową perspektywę finansową zamrozić na poziomie z 2013 r. plus inflacja.
Choć eksperci Komisji tłumaczyli wczoraj, że wzrost kwotowy to właśnie
głwnie zasługa inflacji, to zapewne stanie się on casus belli w
budżetowej wojnie między Brukselą a Brytyjczykami lub Holendrami.
Projekt zakłada spłaszczenie dopłat rolnych do hektara - obecnie
Belgowie dostają 460 euro od hektara, a najbardziej pokrzywdzeni
Łotysze - 95 euro. Polacy - 214 euro. Po 2013 r. płatności bezpośrednie w
Polsce będą rosły co roku. W 2020 r. będą wyższe o jakieś 30 euro niż w
2013 r., co zbliży je do średniej UE. Najbardziej płatności wzrosną w
krajach bałtyckich (o ponad 60 proc.), a jednocześnie np. w Belgii
spadną o blisko 30 euro. Projekt przyznaje 281 mld euro na Wsplną
Politykę Rolną, czyli ok. 35 proc. budżetu, choć obecnie to ok. 40 proc.
Wydatki rolne mają jednak tendencję spadkową (będą obniżać się także do
2013 r., czyli w obecnej perspektywie finansowej), więc propozycja
Komisji Europejskiej to de facto zamrożenie, a nie zmniejszenie obecnego
systemu.
Pomimo wzrostu płatności bezpośrednich udało
się zebrać w Komisji Europejskiej większość na rzecz rwnoczesnego
zwiększenia środkw na rozwj wsi (w tzw. II filarze), choć było ryzyko,
że zostaną obcięte, by "odzyskać" pieniądze na płatności bezpośrednie.
Szczegły tej reformy zostaną ogłoszone na jesieni.
Na
głwną politykę budżetową wyrasta polityka spjności - 376 mld euro
(poprzednio 350 mld euro), w ktrej Polska jest i pozostanie największym
beneficjentem. Tylko niewielka część z tej puli trafi do
ponadregionalnego funduszu zajmującego się głwnie transportem, z
ktrego będą korzystać i stare, i nowe kraje UE. Starym może być
łatwiej, bo m.in. nie mają takich kłopotw ze zdobyciem pieniędzy na ich
wspłfinansowanie.
Nie potwierdziły się obawy Polski, że
nowym "źrdłem własnym finansowania budżetu" (czyli pośrednim
europodatkiem) będą podatki od handlu uprawnieniami do emisji CO2.
Natomiast Komisja proponuje, by część wpłat do budżetu UE
pochodziła z opodatkowania transakcji finansowych oraz z części
przychodw z podatku VAT (ale bez jego zwiększania). Te wpływy
pomniejszyłyby składki wpłacane do budżetu UE przez kraje członkowskie.
Przeciw tym europodatkom od dawna otwarcie protestowały Londyn i Berlin,
więc mają one małe szanse, by przejść w negocjacjach budżetowych krajw
UE, ktre zakończą się najwcześniej za rok.
Ciężar
pierwszego etapu rokowań spocznie na polskiej prezydencji w Radzie UE. -
Polska prezydencja zachowa rolę uczciwego pośrednika - oświadczył
wczoraj rzecznik prezydencji Konrad Niklewicz, tłumacząc, że m.in. z
tego powodu Polska powstrzyma się od oceny projektu.
Tomasz Bielecki, Bruksela / Wyborcza.biz
|