| Samo życie |
|
|
|
| 09.07.2010. | |
|
Mirosław Stanisz na swoim polu ma teraz tylko chwasty. Gdyby nie powódź, zebrałby rzepak z 30 hektarów. Komisja klęskowa oszacowała, ze jego straty wynoszą 30 % produkcji całego gospodarstwa. To oznacza, ze jego gospodarstwo nie zostanie uznane za dotknięte klęska. Straty rolnika nie przekraczają bowiem 30% choć to już trzeci rok z rzędu, gdy woda zabiera mu zbiory. Mirosław Stanisz, Durok: gdyby nie kredyty klęskowe, to ja dzisiaj to gospodarstwo musiałbym sprzedać albo zlicytować. Pani Henryka nie zbierze nic ze swojego pola kukurydzy. Teraz powinna podać, ile i za ile przez 3 lata sprzedała zboża i kukurydzy. Wówczas komisja określi procent ubytku plonu w całym gospodarstwie. Henryka Hanuszkiewicz, Marcinkowice: nie mogę udowodnić, bo nie prowadzę księgowości. Przy małym gospodarstwie to nie opłaca się. Dlatego w takich przypadkach komisja opiera się na średnich plonach w województwie i według nich szacuje straty. Iwona Skwarek, Dolnosląski Ośrodek Doradztwa Rolniczego: rolnicy raczej nie kwestionują tego, bo nie są w stanie udowodnić swoich plonów i cen z lat poprzednich. Dla wielu rolników nie jest to jednak korzystne. Przede wszystkim dla dużych gospodarstw. Stanisław Cholewicki, Zakrzów: średnia wojewódzka to jest tam w granicach 40-paru q/ha, a dobry gospodarz uzyska nawet i 70. Komisje liczą, powodzianie czekają a dodatkową pomoc obiecuje ministerstwo rolnictwa. Artur Ławniczak, wiceminister rolnictwa: dwa tysiące do pięciu hektarów, cztery tysiące powyżej 5 hektarów. Na pewno bardzo prosty wniosek do urzędu gminy i myślę, że w krótkim czasie te pieniądze trafią do zainteresowanych, którzy złożą wniosek. Według zapewnień resortu po wypełnieniu wniosków przez poszkodowanych i zatwierdzeniu przez urzędy wojewódzkie pieniądze wkrótce trafią do najbardziej potrzebujących o czym nie omieszkamy państwa poinformować. D. Jura , J. Jarzębowicz / TVP Informacje Rolnize |
| « poprzedni artykuł | następny artykuł » |
|---|




Na terenach dotkniętych powodzą komisje
klęskowe szacują straty . Wciąż są jeszcze miejsca gdzie stojąca woda
nie pozwala wejść na pola. Ale nie tylko to utrudnia życie. Najgorsze
są nieżyciowe przepisy.












